Wbrew ogólnym tendencjom, tematom aż nadto drażliwym i kłopotliwym, na przekór wątkom „z pierwszych stron biuletynów” wbijam kij w mrowisko i …obniżam tętno…. – może kogoś to zainspiruje do powstrzymania się od pośpiechu, wyhamowania i przeżycia choćby skrawka wyciszającej i łagodzącej obyczaje jesieni …

 Mój góralski Guru Jan Krzeptowski zwany Sabałą mawiał:” Smutne serce gorse niźli chorość – pilniej cłowieka uśmierzci” - słowa te stają się teraz bardziej niż bardzo na czasie. Za oknem szaro, ponury krajobraz malowany jesienią, kolory blakną, humor też. Budzisz się rano, katar pod nosem i nawet pachnąca kawa nie ogrzewa ani ciała ani duszy. Ledwo się rozpędzisz, a już zmierzcha.

Ubieram kalosze, ciepła kurtka na plecy, chustka na łeb ( wypadałoby nawet po rękawiczki sięgnąć, ale zgody we mnie jeszcze nie ma). Od progu wita mnie błotnista maź. Tylko psy szaleją ze szczęścia, bo im nie straszny chłód, ani deszcz, spacer zawsze jest fajny i zawsze się chce ( jak one to robią?!!!). Idę. Nitka drogi ginie we mgle, linia lasu rozmywa się i zlewa z posiwiałymi trawami. Zawodzi wiatr, strąca martwiejące liście. Złoto, czerwień i brąz ścieląc się pod nogami odsłania graficzne kształty pni i konarów. Klatka lasu zamyka się nade mną jakby chciała odciąć mnie od błękitu nieba i gorącego wciąż słońca, które chyba wciąż są tam gdzieś w górze…

 

Smutek wokół i smutek w sercu. Pod chmurami ciężkimi od deszczu ugrzęzły wszystkie myśli i trudno je odgonić. Chrystusik w kapliczce jakby bardziej dziś frasobliwy. Psy biegają , poszczekują, merdają ogonami… hm . Dla nich jesień jest super, byle na wolności, byle po łąkach, byle razem! Co tam błoto, co tam deszcz, fajnie jest i już! Niby jesteśmy homo sapiens, a jesteśmy homo trapiens – ciągle się trapimy, martwimy, a nasz mózg, ponoć na wysokim poziomie, robi nas w konia generując czarne scenariusze, obawy, strachy… , w końcu ogarnia nas smutek, rezygnacja, frustracja, nic nam się nie chce. Stajemy się bardziej rozdrażnieni, łatwiej nas zranić, zamykamy się w sobie. Hibernujemy pozytywne emocje, licząc ,że tak przetrwają do wiosny, by wraz z budząca się przyrodą wybuchnąć i zakwitnąć . Nie ma mylniejszego założenia. Jeśli pozwolimy poddać się jesiennej zadumie, mglistemu smutkowi i ponurej melancholii, nasze „ja” częściowo obumrze, skurczy się i podupadnie, zgorzknieje i stanie się cierpkie jak niedopite wino. Wiosną obudzi się słabe, rachityczne, bez pomysłu na dziś i jutro. „Ja” będzie zalęknione, nadwrażliwe i nieprzychylne światu. Nie-fajny scenariusz, prawda?  Idąc więc w jesienną pogodę, owińmy się w miękki szalik, jak w mruczącego kota, naciągnijmy czapkę na uszy, ale nie dość głęboko by nie umknęła nam piosenka szeleszczona przez liście, o tym, że skoro liście spadły, to za jakiś czas, z pewnością, na 100%, przyjdzie wiosna, powietrze wybuchnie zapachem kwiatów, które teraz śpią w nasionach, drzewa rozszumią się i zatrzepoczą różnokształtnymi liśćmi, które teraz skuliły się w pąkach. Powrócą ptaki. Teraz ich nie ma, panuje cisza, może właśnie po to, by z pierwszymi ciepłymi porankami obudziły nas swoim śpiewem i zaskoczyły nas radością życia, która nie sposób się nie zarazić! Przyspieszam kroku, psy gonią się po trawie, strącają krople deszczu, rwą perliste pajęczyny. Języki wystawione i radosne oczy , radość życia, tu i teraz, bo jutra nie ma…. Jest wspaniała chwila z bycia razem, z bycia wolnym, bez względu na wszystko. Zaraźliwa, wspaniała chwila trwająca chwilę z nadzieją na zawsze. Przyspieszam kroku, zbiegam po łące, strumyk w dolinie szumi swojsko, uśmiecham się. Wyrównuję oddech i wciągam zapach wilgoci i butwiejących liście. Jutro przyjdzie słońce, świat ogarnie radość życia, na nowo, na pięknie, a to, co dzieje się teraz jest ważnym preludium.

 

Chrystusik w pochylonej kapliczce ma dobrą, pogodną twarz.

Pomimo jesieni i chłodu uśmiechajmy się, to niewiele kosztuje, a ożywia nasze serca, przybliża ku wiośnie, a i ze wszech miar przybliża nas do ludzi, w których wbrew pozorom więcej jest dobra i więcej chęci do życzliwości na widok uśmiechniętej twarzy, tylko trzeba dać im szansę ( sobie zresztą też) Pogoda ducha, to najlepsze lekarstwo na niepogodę.

Poza tym, przy tej jesieni i zbliżającej się zimie pamiętajmy o naszych czworonogach – kotach i psach. Nie zapominajmy o tym, że one odczuwają chłód i głód, że mamy obowiązek zapewnić im schronienie i pełną miskę treściwej strawy (chleb rozmoczony w wodzie to nie strawa, sami spróbujcie!).

Jeśli zauważycie, że ktoś więzi, albo źle traktuje zwierzę, macie OBOWIĄZEK zawiadomić o tym władze gminy lub policję. Ignorowanie okrucieństwa w stosunku do zwierząt jest również czynem karalny i ściganym jest na mocy prawa.

Skomentuj

Komentuj jako gość

0
Ograniczenie Rozszerzeń Dozwolone rozszerzenia plików: bmp, csv, doc, gif, ico, jpg, jpeg, odg, odp, ods, odt, pdf, png, ppt, rar, txt, xcf, xls, zip 0 / 3
    • Brak komentarzy