W poprzednim tygodniu prezentowaliśmy Wam popeegerowską wieś Wyszowatka, dzisiaj także pozostaniemy w tym swoistym klimacie. 
Ożenna - bo o niej dziś chcę opowiedzieć leży w dość rozległej dolinie, gdzie wije się potok o nazwie Ryjak, który jest prawym dopływem Wisłoki. Obecnie znajduje się tam kilka domów, oraz pozostałości dawnego PGR-u. We wsi mieszka teraz około 100 osób, ale nie zawsze tak było...
 
 


Na tym terenie, jak wiadomo do 1947 roku przebywali Łemkowie. Ówczesna Ożenna ciągnęła się od drogi do Żydowskiego w stronę granicy, a mianowicie w stronę Przełęczy Kuchtowskiej. Na początku XX wieku mieszkało i żyło tutaj 369 Łemków. W 1945 roku większość wyjechała do Związku Sowieckiego, natomiast pozostałe 6 rodzin przesiedlono na Ziemie Odzyskane.
Nazwa miejscowości pochodzi od słowa ożynna oznaczającego ,,jeżynę".

Ożenna nigdy nie była samodzielną parafią, należała do parafii w Grabiu. Cerkiew filialną pobudowano w roku 1867 i nosiła imię św. Bazylego Wielkiego.  W czasie schizmy tylawskiej w Ożennej nie znaleźli się zwolennicy prawosławia i wioska pozostała unicka.

Na cerkwisko dość łatwo trafić, znajduje się tuż za zabudowaniami dawnego PGRu i można je zlokalizować po ogromnych drzewach, które pierwotnie rosły wokół cerkwi. Tuż obok znajduje się cmentarz z pierwszej wojny i cmentarz wiejski.

prof. St. Leszczycki, 193x, Ożenna, cerkiew


Sama cerkiew nie przetrwała, rozebrano ją w 1953 roku.

1943 rok - pogranicznicy pozujący do zdjęcia na tle cerkwi 


W latach 50 - tych, a wiec tuż po wysiedleniu ostatnich autochtonów na terenie wsi Ożenna zaczęło gospodarować Państwowe Gospodarstwo Rolne. Ale do tego wrócę za chwilę, bo to bardzo ciekawy temat...
Natomiast wróćmy na teren cerkwiska. Jak wspomniałam tuż obok znajduje się cmentarz wojenny nr 3.

 

Inskrypcja na ścianie "rosyjskiej":
POLEGŁYM WROGOM MIEJSCE OSTATNIEGO SPOCZYNKU POŚWIĘCAJĄ
WSPÓŁCZUCIE I HUMANIZM JAKO WZOROWI ŻOŁNIERZE


Cmentarz składa się z dwóch kwater oddzielonych od siebie niskim murkiem. Jedna część poświęcona jest żołnierzom armii rosyjskiej, a druga armii austro-węgierskiej. Obie części wyglądają raczej tak samo, a różni je tylko napis na tabliczkach oraz na dużej tablicy inskrypcyjnej znajdującej się na tzw. ścianie pomnikowej.


W 2006 roku staraniem gminy Krempna, oraz dzięki współpracy Austriaków udało się odnowić znajdujący się wówczas w kiepskim stanie cmentarz i oficjalnie otworzyć na nowo przy udziale delegacji z Austrii, Słowacji i Ukrainy, oraz przedstawicieli rodzin poległych żołnierzy.
W lesie, w pobliżu granicy polsko-słowackiej znajdują się jeszcze dwa cmentarze wojenne i numerach 1 i 2. Są to mogiły w postaci kurhanów. Kiedyś zapewne się tam wybierzemy :)


Tuż za murkiem mieści się cmentarz wiejski, na którym zachowało się kilka nagrobków łemkowskich. Część z nich jest kompletna i trzyma się nieźle, a po niektórych zostały już tylko te dolne części - cokoły. Podejrzewam, że może to po części zależeć od użytego surowca, a po części też od tego, że nikt szczególnie nie baczył na to miejsce. Teraz cmentarz jest ogrodzony drewnianymi żerdziami, ale chyba od niedawna...

 

 
Cmentarz, a raczej cmentarze w Ożennej odwiedziliśmy tuż po Wszystkich Świętych. Trawa wykoszona, zgrabiona, teren generalnie uprzątnięty, ale nikt nie zapalił w tym miejscu znicza, zarówno po stronie łemkowskiej, jak i na cmentarzu wojennym. 
Tacy jesteśmy wspaniałomyślni, że przejeżdżając na przykład koło cmentarza wojennego, który znajduje się bezpośrednio przy głównej drodze, zatrzymamy samochód i zapalimy znicza...Ale tutaj, gdzie trzeba podjechać, podejść po błocie to już nikt. 
 
A jak są krowy, to jest i błoto...
 
 
Jako dziecko zawsze zastanawiałam się co w szczerym polu robią bloki, pytałam rodziców: Dlaczego? Po co? 
,,Nie zrozumiesz" - mówili.
Teraz sama zgłębiam temat Państwowych Gospodarstw Rolnych i próbuję zrozumieć tę ideę. A łatwe to nie jest, bo nie pamiętam ,,tamtych" czasów. Mogę jedynie wziąć aparat i spróbować pokazać jak ja to widzę no i jak to teraz wygląda. Część z Was - pamiętająca lata świetności PGR-u tego, czy innego pewnie z westchnieniem wspomina jak to było, kiedy wysyłali tam do zbierania ziemniaków, czy innych robót. Młodsza część może zobaczyć chociaż fragment tego, jak to dawniej wyglądało, jaką potęgę stanowił PGR. 
W Ożennej akurat prawie wszystkie budynki po PGR-ze które przetrwały do dnia dzisiejszego są użytkowane.
 
 
 
 
 
 

 

 
Kolektor

 

 
Nie wszędzie tak jest, ale tutaj w Ożennej przetrwało sporo łemkowskich kapliczek i krzyży. Nie wiem do końca od czego to zależy, że w jednej wsi te pamiątki po dawnych mieszkańcach były niszczone, a w innych przetrwały. Zależało to zapewne zwyczajnie od ludzi, którzy tu pracowali i mieszkali. 
Choć to też nie zupełnie jest tak, że te w Ożennej czasy PGRu przetrwały bez skazy...
Przyjrzyjcie się figurze Świętej Rodziny z 1901 roku...
 
Na cokole przedstawiono śś. Mikołaja, Piotra i Pawła
 

 Wyraźnie widać, że postacie były pozbawione głów i nie sądzę, żeby to był przypadek.

 
Opodal owej figury znajduje się kapliczka z 1897 roku:
 


A całkiem niedaleko na łące piękny kamienny krzyż...

 
Zlokalizowaliśmy jeszcze jeden łemkowski krzyż w okolicy bloków, skryty w zaroślach, kolejny zaś znajduje się w miejscu gdzie kończyły się dawne zabudowania Ożennej - te przedwojenne. Należy go szukać w polach w stronę Przełęczy Kuchtowskiej. My nie dotarliśmy tam ze względu na błoto, oraz kończący się dzień, ale z pewnością tam wrócimy.
 
Kapliczka przy drodze wiodącej do granicy państwa. Obecnie możliwe, że znajduje się na terenie Grabiu, ale przed wojną najprawdopodobniej ta część należała do Ożennej
 
Pozostałości... może chyży? Znajdujące się niedaleko strażnicy granicznej
 
Bardzo charakterystyczna jest wieża przekaźnikowa znajdująca się na łuku drogi w stronę Granicy Państwa. Sami mieszkańcy parę lat temu byli oburzeni, że wieżę postawiono bez ich zgody, jednak zaczęli swoje protesty już "po fakcie" i nic nie mogli zrobić... Więcej na ten temat można przeczytać w tym artykule.
 


Niemniej jednak wieża chyba już na stałe wpisała się w krajobraz tej wsi...

 
 
Zachód słońca nad Ożenną, taki inny i nieoczywisty
 
 
Ożenna, to miejsce dla koneserów Beskidu Niskiego :)  Takie odnoszę wrażenie, bo żeby dostrzec piękno, oryginalność i nieszablonowość tego miejsca, to trzeba się wczuć, trzeba poświęcić temu miejscu trochę czasu i uwagi. 
Uważam, że akurat ta wioska nie należy do chętnie odwiedzanych przez turystów, a jak już to tylko przejazdem, a szkoda...
 
 
 
 
 
Kasia
 
 
 
 
Źródła:
 
Grzesik W., Traczyk T., Wadas B. ,, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej", Warszawa 2015

Skomentuj

Komentuj jako gość

0
Ograniczenie Rozszerzeń Dozwolone rozszerzenia plików: bmp, csv, doc, gif, ico, jpg, jpeg, odg, odp, ods, odt, pdf, png, ppt, rar, txt, xcf, xls, zip 0 / 3
    • Brak komentarzy